czwartek, 14 czerwca 2012

a istnienie?

Hejże wierni czytelnicy moich wypocin! Cóże za smutne dni ostatnio. Nie wiem jak wy, ale ja wciąż czuję takie znajome powietrze. Takie, jakie już gdzieś kiedyś czułam, które przypomina mi o tych dobrych czasach  już kilka lat temu. To jest piękne, że nawet czując zapach powietrza, potrafimy sobie coś przypomnieć.
Jednak dziś nie o wspomnieniach chciałam.
W sumie to nie wiem, o czym chciałam.

Ostatnio mój kolega powiedział mi, że popełnił właśnie najgorszy błąd w swoim życiu - nie wiem do dziś o co chodziło, wiem jedynie, że napawało go to na tyle ogromnym smutkiem, że z osoby, która non stop coś mówiła i się śmiała, zrobił się szaraczek, który nie ma ochoty na rozmowy. Zastanowiło mnie to. Próbowałam sobie przypomnieć, ile razy w życiu powiedziałam właśnie "to najgorszy błąd w moim życiu" i doszłam do wniosku, że nie powiedziałam tego raz, czy dwa, a znacznie więcej razy. Czy faktycznie powinniśmy oceniać sytuacje w tak pesymistyczny sposób, skoro nie znamy ich części dalszej i nie wiemy, jak one się potoczą? Czy faktycznie warto się dołować, niepotrzebnie smucić, skoro nigdy nie mamy pewności, że to się jeszcze nie ułoży? Myślę, że wielu osobom przydało by się trochę dystansu, mroźnego spojrzenia i umiejętności ocenienia takich spraw. Na przykład mi też, bo mam skłonności do zbyt szybkich ocen sytuacji. Chociaż ostatnio bardzo mało rzeczy mnie obchodzi. Smuci mnie to.

Takie życie w obojętności jest właśnie bardzo smutne. Nie chciałabym tak mieć na stałe, tak po prostu olać to wszystko i niczym się nie przejmować. Choć z teorii brzmi to kusząco, to jednak nie jest wcale takie cukierkowe. Obojętnością można strasznie dużo stracić i bardzo wiele ludzi skrzywdzić. Od dawien dawna uważam, że obojętność to jedna z najgorszych ludzkich postaw wobec innych. Sama ostatnio spotkałam się z mocną obojętnością. To było przykre. Zastanawiałam się wtedy, czy obojętność boli sama w sobie, czy tylko w przypadku ludzi, na których nam zależy. I nie wiem tego ciągle. Wydaje mi się, że każda obojętność jest straszna. Jak bardzo mi smutno, kiedy widzę tak okrutnie obojętnych ludzi na ulicy. Nie obchodzi ich to, kim jestem, kim mogę być. Są dalecy od oceniania mnie, jednak nie zwracają na mnie uwagi. Jakbym była nikim, taką "kropką w niepoliczalnym atlasie", jak śpiewał LUC. Nie chcę nie mieć znaczenia i nie chcę być tak tłamszona. Nie chodzi o bycie w centrum uwagi, tylko o niejaką odpowiedzialność za siebie nawzajem. Przecież chodzimy po tych samych ulicach, tymi samymi drogami, każdy z jakimś celem i marzeniem. I kiedy padamy na ulicę, to łatwiej powiedzieć "E, pijany" niż po prostu sprawdzić i pomóc. I to jest właśnie ta obojętność. Inni nas nie obchodzą, bo po co? A życie jest takie piękne, jeśli wszystko ma jakieś znaczenie. Jeżeli postrzegamy ludzi jako niepowtarzalności, a nie jako "coś" zwyczajnego, bo przecież jest nas ponad 6 miliardów. Tak, jestem nawet w stanie stwierdzić, że obojętność powinniśmy zarezerwować jedynie dla rzeczy, nigdy dla ludzi, nigdy dla siebie nawzajem.

Storczyki już mi kwitną. To piękne kwiaty. W ogóle wszystkie kwiaty są piękne. Eh, co ja mówię - wszystko jest piękne! Ale motyle chowają się przede mną ostatnio. A już w wakacje będę polować na świetliki. One muszą tu gdzieś być. Skoro jestem ja i motyle, to muszą być też świetliki. Inaczej mój świat straciłby sens i swoją wartość. Czasem przy życiu trzyma mnie jedynie myśl, że są gdzieś niedaleko mnie te wszystkie stworzonka, które wywołują uśmiech na mojej twarzy - motylki, świetliki, świerszcze, które już tak pięknie śpiewają. Od dziecka kocham świerszcze. Są brzydkie strasznie, ale mają w sobie coś magicznego, że kiedy wychodzi się letnim wieczorem na dwór i słyszy świerszcze, to człowiek automatycznie się uśmiecha i czuje się lepiej. Nie wiem, na czym polega ich magia, ale świerszcze są zdecydowanie magiczne. Tak właśnie.



Co znaczy nasze is­tnienie, sko­ro wszys­tko może się za­kończyć ot tak, w jed­nej chwili?
- Christopher Paolini





Jeśli­by Bóg za­pom­niał przez chwilę, że jes­tem ma­rionetką i po­daro­wał mi od­ro­binę życia, wy­korzys­tałbym ten czas naj­le­piej jak pot­ra­fię.Praw­do­podob­nie nie po­wie­działbym wszys­tkiego, o czym myślę, ale na pew­no prze­myślałbym wszys­tko, co po­wie­działem.
Oce­niałbym rzeczy nie ze względu na ich war­tość, ale na ich znacze­nie.
Spałbym mało, śniłbym więcej, wiem, że w każdej mi­nucie z zam­knięty­mi ocza­mi tra­cimy 60 se­kund światła. Szedłbym, kiedy in­ni się zat­rzy­mują, budziłbym się, kiedy in­ni śpią.
Gdy­by Bóg po­daro­wał mi od­ro­binę życia, ub­rałbym się pros­to, rzu­ciłbym się ku słońcu, od­kry­wając nie tyl­ko me ciało, ale moją duszę.
Prze­kony­wałbym ludzi, jak bar­dzo są w błędzie myśląc, że nie war­to się za­kochać na sta­rość. Nie wiedzą bo­wiem, że starzeją się właśnie dla­tego, iż uni­kają miłości!
Dziec­ku przyp­ra­wiłbym skrzydła, ale zab­rałbym mu je, gdy tyl­ko nau­czy się la­tać sa­modziel­nie.
Oso­bom w po­deszłym wieku po­wie­działbym, że śmierć nie przychodzi wraz ze sta­rością lecz z za­pom­nieniem (opuszcze­niem).
Ty­lu rzeczy nau­czyłem się od was, ludzi... Nau­czyłem się, że wszys­cy chcą żyć na wie­rzchołku góry, za­pomi­nając, że praw­dzi­we szczęście kry­je się w sa­mym spo­sobie wspi­nania się na górę.
Nau­czyłem się, że kiedy no­wo na­rodzo­ne dziec­ko chwy­ta swoją ma­leńką dłonią, po raz­pier­wszy, pa­lec swe­go oj­ca, trzy­ma się go już zaw­sze.
Nau­czyłem się, że człowiek ma pra­wo pat­rzeć na dru­giego z góry tyl­ko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się pod­niósł.
Jest ty­le rzeczy, których mogłem się od was nau­czyć, ale w rzeczy­wis­tości na niewiele się one przy­dadzą, gdyż, kiedy mnie włożą do trum­ny, nie będę już żył.
Mów zaw­sze, co czu­jesz, i czyń, co myślisz.
Gdy­bym wie­dział, że dzi­siaj po raz os­tatni zo­baczę cię śpiące­go, objąłbym cię moc­no i mod­liłbym się do Pa­na, by poz­wo­lił mi być twoim aniołem stróżem.
Gdy­bym wie­dział, że są to os­tatnie mi­nuty, kiedy cię widzę, po­wie­działbym "kocham cię", a nie zakładałbym głupio, że prze­cież o tym wiesz.
Zaw­sze jest ja­kieś jut­ro i życie da­je nam możli­wość zro­bienia dob­re­go uczyn­ku, ale jeśli się mylę, i dzi­siaj jest wszys­tkim, co mi po­zos­ta­je, chciałbym ci po­wie­dzieć jak bar­dzo cię kocham i że nig­dy cię nie za­pomnę.
Jut­ro nie jest zag­wa­ran­to­wane ni­komu, ani młode­mu, ani sta­remu. Być może, że dzi­siaj pat­rzysz po raz os­tatni na tych, których kochasz. Dla­tego nie zwle­kaj, uczyń to dzi­siaj, bo jeśli się okaże, że nie docze­kasz jut­ra, będziesz żałował dnia, w którym zab­rakło ci cza­su na je­den uśmiech, na je­den po­całunek, że byłeś zbyt zajęty, by prze­kazać im os­tatnie życze­nie.
Bądź zaw­sze blis­ko tych, których kochasz, mów im głośno, jak bar­dzo ich pot­rze­bujesz, jak ich kochasz i bądź dla nich dob­ry, miej czas, aby im po­wie­dzieć "jak mi przyk­ro", "przep­raszam", "proszę", dziękuję" i wszys­tkie in­ne słowa miłości, ja­kie tyl­ko znasz.
Nikt cię nie będzie pa­miętał za two­je myśli sek­retne. Proś więc Pa­na o siłę i mądrość, abyś mógł je wy­razić. Okaż swym przy­jaciołom i blis­kim, jak bar­dzo są ci pot­rzeb­ni.
Jeśli nie zro­bisz te­go dzi­siaj, jut­ro będzie ta­kie sa­mo jak wczo­raj.
I jeśli te­go nie zro­bisz nig­dy, nic się nie sta­nie.
Te­raz jest czas.

- Gabriel Garcia Marquez

sobota, 2 czerwca 2012

smutki obojętności i inne codzienności



Być może lepiej dla nich, że dotrą do granic i zrozumieją jak ważne jest, aby się odważyć, by rozmawiać z nieznajomymi, by nauczyć się gdzie można spotkać ludzi, aby unikać wracania do domu z zamiarem oglądania telewizji lub czytania książki – jeżeli tak nie zrobią, przestaną dostrzegać jakie życie ma znaczenie, samotność stanie się wadą, a długa droga powrotna do obcowania z innymi ludźmi nie zostanie nigdy odnaleziona.
Paulo Coelho (i chociaż za nim nie przepadam, tu przyznaję mu rację ;))


Chyba właśnie po tym można poznać naprawdę samotnych ludzi... Zawsze wiedzą, co robić w deszczowe dni. Zawsze można do nich zadzwonić. Zawsze są w domu. Pieprzone zawsze...
Stephen King


Potem odkryłem, że obojętność mniej boli.
Dr. House
*Czyżby? Ja osobiście uważam, że obojętność to jedno z najbardziej bolesnych zjawisk na świecie.*



Dusza nie znałaby tęczy, gdyby oczy nie znały łez.
John V.Cheney
*Doprawdy? ...*



Potem, przez następne miesiące wydawało mi się, że żyję za karę. Nienawidziłam poranków. Przypominały mi, że noc ma swój koniec i trzeba znowu radzić sobie z myślami.
Katarzyna Grochola
*Zaiste. Do dziś nie cierpię poranków. Nigdy ich nie lubiłam. Jedyna pozytywna rzecz, jaką jestem w stanie w nich dostrzec, jest ten moment, kiedy odsłaniam lekko zasłonkę i czekam z lekkim dreszczykiem, co się za nią pokaże. Jeśli znowu deszcz, to moja męka trwa dalej. Jeśli słońce, uśmiecham się i myślę: o, mogę dziś założyć spódnicę!*



ten moment - bezwładności

na pustyni w pustelni
pustej poczekalni 
mijam pociągi do ludzkich kości 

przenikam obojętność 
i gniotę ją solidnie 
by nie wstać, 
by nie spaść, 
by miejscowo pozostać stale 
bezwładnie, bezwiednie 

bez emocji opisuj mi przeżycia zeszłej nocy 
na rauszu akwarelami maluj tęcze 
wszystko takie samo 

ale to już nie jest wcale piękne 
1/2.06.2012




Czasem mam wrażenie, że tracę grunt pod nogami. Że wszystko się osuwa i razem z tym wszystkim spadam i ja. Nie wiem, co się zmienia, co się dzieje, że to zawsze przechodzi. Ale nigdy nie zaakceptuje żadnej obojętności. Właściwie jest mi wszystko jedno.



A ja byłam właściwie szczęśliwa. Właściwie, to dobre słowo. Taka przykrywka do wszystkiego, czego nie chcemy powiedzieć. Właściwie dobrze, to znaczy, nie, nie dobrze, ale prawie źle, ale po co ci o tym mówić. Właściwie zdrowa, to znaczy chora, może była chora, może jeszcze nie doszła do siebie, więc właściwie zdrowa, ale nie twoja sprawa. Właściwie myślałam, żeby do ciebie zadzwonić... to znaczy, nie, nie chciałam dzwonić, ale nie wiem, co powiedzieć, więc słowo właściwie i tak da ci do zrozumienia, że nie dzwoń ty również.
Właściwie mam czas - i głos tylko się zawiesza na tym słowie właściwie. Jakby to słowo miało swój specjalny akcent, niepolski, lekko przeciągły, śpiewny, następujący po sylabie wła... oddzielony pauzą od reszty.
Właściwie - znaczy prawie kłamstwo.
Właściwie nic mi nie jest.
To znaczy jest mi wszystko.





Przepraszam, że dziś tak bez ładu i składu, ale sama nie umiałam nic sklecić, a te cytaty powiedziały już wszystko. ;)




sobota, 19 maja 2012

krucha

Boże mój zmiłuj się na­de mną
cze­mu stworzyłeś mnie
na niepo­dobieństwo twardych kamieni
                                            - Halina Poświatowska


Te słowa Poświatowskiej są bardzo prawdziwe jeśli chodzi o mnie. Tak bardzo chciałabym być twardym kamieniem, umieć wszystko odrzucić albo olać. Ale nie umiem. Nie wiem, co lepsze, moi drodzy. Nie mam pojęcia. Ciężko jest mi pisać teraz, ale tak bardzo chciałam coś naskrobać. I ewidentnie mi nie idzie... 
Zawarłam wszystko w tym małym kawałku "poezji", albo jak kto zwał to... Chyba poezji jeszcze nie tworzę.


krucha

hej
czy grawitacja kiedyś przyciągnie wszystko co złe
bo już mam dość
tak bardzo dość
że mózg przetwarza tylko wybiórczo informacje
chcę się pozbyć tego
nakierować laser i wypalić na zawsze
by żadna słona kropla nie żłobiła więcej
mojej twarzy
nie będę bronić morskich bitew
otoczonych chwałą wygranych
i przegranych piratów też nie będę
nie widzę tego gdy zamykam oczy
wciąż śpię
śpię
usypiam tak mocno
i chcę obudzić się w innym świecie
i nikt nigdy nie słucha moich próśb
czy są takie złe czy za dobre
proszę napraw mnie nasmaruj mnie
bo zgrzytam zębami w nocy
toczę się
upadam felgą na twarz 

wszystko co jasne przyciągnęło już słońce

19.05.2012





Myślę, że Marcel tego dnia był wyjątkowo zagubiony. Wszystko zdawało się być niekompletne: w szafie brakowało ubrań, w szafce talerzy, na stole obrusu. W sercu brakowało nadziei, w głowie brakowało rozwagi, wszystko zaczynało się rozmywać. Co się stało? Co się zmieniło? Marcel kręcił głową patrząc na ekran komputera i rozważał tylko co zrobić ze swoim sumieniem, żeby przestało gnębić. Czy przestać oglądać jej zdjęcia, czy w końcu powiedzieć jakieś słowo, które go określi. Jak można określić to uczucie, które nawet trudno nazwać? Kiedy człowiek uśmiecha się na samą myśl o drugim człowieku, kiedy podczas pobudki z głębokiego i strasznego koszmaru, jeśli pomyślimy o kimś tak ważnym, wszystkie złe wrażenia nocne znikają? Marcel borykał się z tym od dawna. Przez moment uważał, że to choroba i nawet chciał iść do lekarza. Kiedy poszedł zapisać się na jakąś konkretną datę i odwiedził szpital, zobaczył Ją w poczekalni i momentalnie zawrócił. Czasem tak jest. Niby ktoś jest ważny, ale strach zjada nas bardziej. Nie umiemy spojrzeć w oczy, nie umiemy się otworzyć, chociaż chcemy powiedzieć: tak, jesteś ważny i cały mój świat przez jeden twój dotyk zaczął drgać i od tamtego momentu nic nie składa się w jakąkolwiek całość.

wtorek, 8 maja 2012

pomiędzy niebem a ziemią

Hej wam. Oglądałam wczoraj bardzo tragiczny film pt Pomiędzy Niebem A Ziemią opowiadający o wojnie wietnamskiej. Film wywarł na mnie ogromne wrażenie. Dawno tak nie płakałam. Mówi się: tylko film, lecz jeśli człowiek sobie uświadomi, że to był film BIOGRAFICZNY, nie może przestać płakać.
Uświadomiłam sobie jak niewielkie mamy problemy przy tych ludziach, jak one nic nie znaczą, a jak bardzo jesteśmy egoistyczni i narzekamy na nie codziennie. Nie myślimy często o innych, uważam, że to błąd. Myślę, że wszyscy powinniśmy chociaż czasem usiąść i zastanowić się czy nasze problemy są faktycznie problemami, czy tylko małymi błahostkami, które stwarzamy sobie sami.



nieobcy nieobecny


coś dziwnego jest nad nami,
zorze w tropikach zataczają łuki
tak że widzę je nad moim domem

białe noce zgasły
jasne dni pobladły
wszystko się odwraca od naszych drzwi

niby puk, a niby kto?
bajki pisane na bezludnym niebie
czy złapiesz znów moją rękę
czy nie
to i tak przeżyję następne dni

zależności między wulkanem
a niebieskim flakonem u ciebie w pokoju
są większe po stokroć i dwu i trzy
od naszych czterech słów zamienionych w pośpiechu

umiem ułożyć wszystko od A
i największe potwory są zaraz po mnie
ciebie tu nie ma.

26.04.2012


Jest coś nieopisanego na tym świecie. Coś, co pozwala mi zasnąć i coś, co pozwala mi wstać. Czasem boję się, że zniknie i albo nie usnę, albo już nie wstanę. Ale chyba każdy się trochę gdzieś w środku boi. To takie naturalne trochę. Jest też coś takiego, co nie pozwala tracić nadziei. Że nawet jeśli coś jest źle i okrutnie, nawet jeśli tak bardzo boli, to przyjdzie chwila, że przestanie. Wszystko przemija i my o tym doskonale wiemy, ale kiedy dopada nas cierpienie, nasza świadomość zaczyna szwankować. Wszystko nagle staje się złe i smutne i zapominamy o tym, że nie jest trwałe. Cierpienie, ból i wszystkie złe rzeczy nie są trwałe. Mówi się, że szczęście też nie, ale jeśli odnajdzie się je w czymś, co nie znika z dnia na dzień, można powiedzieć, że jest "trwałe". Bo to właściwie tylko od nas zależy, czy nasze szczęście będzie trwałe czy ulotne. My decydujemy, co chcemy mieć przy sobie. Jeśli chcemy mieć szczęście, to nawet jeśli stanie się coś złego, uporamy się z tym właśnie na rzecz naszego celu - szczęścia. Jeśli zapomnimy, do czego dążymy, nie pokonamy żadnych słabości.


Dzisiaj znowu jest piękny dzień. Słońce świeci i w takich dniach pamiętamy szczególnie, po co żyjemy. Ale nie możemy żyć tylko w dni słoneczne, bo nasze życie wtedy będzie bardzo okrojone. 



no war by Alharbiseye.devianart.com



Pozdrawiam serdecznie i życzę miłych dni, jak również trzymam kciuki za maturzystów. :)


czwartek, 3 maja 2012

tutaj może być pięknie



Piękne dni. Czy to wszystko jest nowe, czy powtórzone? Sama nie wiem. Zgubiłam się trochę w tym wszystkim. Życie tutaj się poplątało, przestało tak cieszyć. Przestało być tak niewinne.

No ale cóż. Czy to jest coś złego, że ruszamy z miejsca? Że stajemy się innymi ludźmi? Myślę, że nie. I myślę również, że nie powinniśmy być osądzani za to, że dorastamy. To naturalne, że zmieniamy się gdzieś po drodze. Trafiamy na takich, a nie innych ludzi, którzy kształtują nas tak samo jak wcześniej kształtowali nas inni. A może to zazdrość? Nie wiem. Wiem tylko, że powinniśmy pozwolić sobie dorosnąć. Nie mieć pretensji jeden do drugiego za to jakimi staliśmy się ludźmi. Tylko dziękować sobie za to, co razem przeżyliśmy i wciąż sobie uświadamiać, że to czy nasze drogi się rozejdą zależy tylko od nas.

Czasem mam wrażenie, że wszyscy myślą, że to co najlepsze w życiu, to jest już za nami. "To były czasy" - no ej? A czy to nie od nas zależy jakie będą te NASZE czasy? Te TUTAJ, w TEJ CHWILI? Nie od nas zależy, jak będą wyglądać kolejne dni, tygodnie, wakacje? To nasze światy, połączone ze sobą niewidzialnymi nitkami, które tak pięknie nas ze sobą spajają. Nie dajmy się zwariować i nie myślmy, że to wszystko jest już skończone. Nasze życie dopiero się zaczyna, dopiero jest przed nami. Te najpiękniejsze chwile, one jeszcze przyjdą. Jeszcze znajdą dla nas czas i zostaną naszymi przyjaciółmi. O to właśnie chodzi. Zaprzyjaźniać się ze swoim życiem krok po kroku, pokochać go. Wtedy wszystko jest łatwiejsze. Wtedy wszystko jest piękniejsze.

Najpiękniejsze w życiu jest to, że ciągle możemy się rozwijać, poszerzać swoje horyzonty. Możemy robić coraz więcej. Usiąść i komponować, pojechać rowerem gdzieś, gdzie wszyscy myśleli, że nie dasz rady dojechać. Najpiękniejsze jest to, że możemy przełamywać swoje słabości. Udowadniać sobie i innym, że jesteśmy silniejsi niż sami myśleliśmy. Tak. Zdecydowanie. To jest właśnie najpiękniejsze.


hej, gubimy się?
zapalamy lampy przed domem
boimy się zbłądzić

czy to coś złego
pójść drogą której nikt nie zna
pojechać łąką a nie wydeptaną ścieżką

po co ucierać stare szlaki
po co okłamywać się co dnia

złap mnie za rękę
daj mi siłę
i chodź ze mną gdzie nie było jeszcze nikogo

świetliki przetną nam dłonie
stare gałęzie upadając pokażą nowe miejsce
usiądziemy napijemy się herbaty

tutaj może być pięknie

3.05.2012

beautiful day by Wojciech Dziadosz



Przepraszam, że ostatnio tak rzadko piszę. Wraca mi na to ochota, więc spodziewajcie się mnie niedługo :-)

wtorek, 10 kwietnia 2012

moskiewskie podróże

kreml przestał płakać
bo poczuł delikatny pocałunek
niebieskiego motyla

czy stos nieszczęść został zdmuchnięty
czy wiatr nawiewa wciąż nowy chłam
jak to poczuć, jak rozpoznać
jak
jak
jak

śpiewam pierwszy raz od dawna
kolejne nuty o pięknej miłości
zgubiłam paryż, lyon i londyn
zostawiłam krymskie marzenia na rzecz nowych

jak nazwać te gwiazdy nad moją głową
które tej nocy pojawiły się po raz pierwszy
jak rozróżnić mgławice,
jak zanurzyć się w mgłach,
jak pogrążyć swój oddech w głębokiej nicości

wszechświat pokłócił się ze swoją końcówką
i zabrakło odpowiedzi na każde jak

10.04.2012


Żegnam się z wami takim wierszem i wracam za tydzień. Przepraszam, że ostatnio tak rzadko. Tak smutno jakoś ;)

Miłego!

niedziela, 4 marca 2012

jedeń dzień i wszystko inne

Powiem wam, że ostatnio doświadczam dziwnych rzeczy. Jestem na skraju pewnego stanu, którego nawet nie umiem nazwać. Skraj ten jest jednak na tyle ostry i trudny, że wysysa ze mnie resztki sił i pozytywnego myślenia. Dobre nastawienie staje się coraz trudniejsze i kosztuje mnie dużo więcej wysiłku niż zwykle, poszarpane nerwy nie pozwalają mi się na niczym skupić. Mówili, że nic się nie zmieni; że ludzie przychodzą i odchodzą i tak było od zawsze; a jednak to wydarzenie wbiło się we mnie na tyle solidnie, że zrobiłabym wszystko, żeby przeżyć życie jeszcze raz i w jakiś magiczny sposób temu zapobiec. Wiem, że wtedy byłabym zdrowsza, paznokcie by mnie tak nie bolały i wszystko było by łatwiejsze.

Ostatnio jednak wiele rzeczy dręczy mój mały móżdżek i odciąga jego myśli od matematyki. Zastanawia mnie silnie fakt, jak bardzo nasze życia przeplatają się; jak magicznie tworzymy wspólnotę zależnych od siebie istnień, jak wszystko mocno jest ze sobą związane - i, co najważniejsze - kiedy brakuje jednej osoby, wszystko nagle traci swoją spójność. Nie znamy ludzi dobrze, może tylko z imienia i nazwiska, może wcale ich nie lubimy, a jednak widzimy, że przyjaźnią się z kimś nam bliskim, znają się z kimś znaczącym i to napawa nas niepokojem, a z drugiej strony zadziwia, że świat jest taką siecią połączonych żyć. I każde z tych żyć jest inne; nie gorsze i nie lepsze, po prostu inne, różniące się od siebie milionem chwil i zawsze mające jakiś punkt wspólny z kimś innym. Najlepsze w życiu jest to, że jeśli jakaś osoba znika, to chwile z nią związane jednak zostają, wpisane gdzieś na zawsze w człowieku, w historii, we wszechświecie. Na szczęście życie to nie fejsbuk, gdzie kiedy usuwa się konto, usuwa się jednocześnie wszystkie wpisy, od tych najmniej miłych, po te najmilsze, które prosiło by się nawet o pozostanie.

Dziwne to dni, zlewające się bardzo, smutne i zataczające błędne koła wokół nierozwiązanych spraw; lub spraw nie do rozwiązania, nad którymi umysł jednak ciągle się głowi, co powoduje ogromne zmęczenie i wycieńczenie psychiczne. No i pretensje. A tylko tego mi właśnie trzeba. Pretensji ...


###

spójrz na mnie z drugiej strony; to łatwe
nie mam tam głowy, ogona,
też nie mam nosa, i palców,
paznokci i nogi

wyglądam zupełnie inaczej; z tej drugiej strony
jakby za murem,
papierową ścianą,
porcelanowym dzbankiem

i kiedy tam stoję; z tej drugiej strony
mosty są węższe
herbaty mniej słone
i lepsze wiersze

dni lecą różnie, po jednym jest pięć
i kolejka w sklepie
od lady po niebo:
skłon śni się po nocach
choć noce są inne, bo z tej drugiej strony
wciąż nie ma słońca

świat z wyprzedaży,
promocji w markecie,
kawę podają tu jeszcze w szklankach

piję ją rano
i coś ciągle sprawia
że nigdy nie chciałabym z tej strony wracać
4.03.2012