wtorek, 6 maja 2014

closed


Oddział Zamknięty

cześć, piszę, bo nie wiem, czy pamiętasz
ciche spojrzenia zamienione gdzieś w półmroku,
przygryzanie warg  i nerwowy chichot…

potem przyszedł maj i nie czułam Saskiej Kępy
i nikt nie mówił mi, że jestem głupia,
choć osuwałam się razem z gruntem.

czasem brakuje mi tego wrażenia,
irytacji zamienionej na uśmiech,
a maj znowu depcze mi po piętach.

zapach bzu wypełnia moje płuca od rana do kolejnego świtu,
przeżyna wszystkie zmysły i prowadzi do domu,
a gdzie jest mój dom?

gdzieś w tym dzieciństwie, przy stukocie kolejnych żartów,
przy radości z naiwnych obietnic.
i uwiedź mnie jeszcze raz
choć nie wiem, co teraz począć
i powiedz mi cicho przed snem:
jak pachnie biały bez nocą?




CO TAM MATURA,
POEZJA!
I pamiętajcie - 9 maja - BEZ KONSERWANTÓW

Pozdrawiam, mocno tulę i wciąż apeluję o kciuki
tym samym informuję, że łączę się w bólu
z wszystkimi maturzystami. <3

niedziela, 4 maja 2014

hura hura, jutro matura!

No i co teraz?
Skończyłam szkołę i tylko ta matura została...
19 maja ostatnia - angielski ustny.

Do tego czasu apeluję o pospolite ruszenie i obszerne trzymanie kciuków u rąk, dużych palców u stóp i ewentualnie jakichś innych części ciała... typu kolano czy nos.








agat na szczęście :)






No to idziemy w bój o własną przyszłość, nie?
Ja tam w nas wierzę.




poniedziałek, 17 marca 2014

as a horse

Z dedykacją dla wkurwionych,
sfrustrowanych
i dla maturzystów.



Oda do konia

Kurwa.
Znowu mi się nie udaje.
O, koniu
W o-koniowatości swojej
ześlij na mnie dziesiątą plagę
inną niż wieczne
rozczarowania.

W którą stronę pójść
naznacz mi swoim
grubym kopytem
a podkową daj to
czego mi braknie.

O, kurwa, kurwa.
Koniu, okoniu i morświnie zza płota
pomóż mi z tego wyjść
bo ostatnio tylko płaczę.

Głupi koniu,
bez ogon-u
Kurwa, kurwa.

- Zdechł.




UŚMIECH SIĘ
POLICZ DOBRA CZAS

niedziela, 16 marca 2014

part of me you've never seen

Hej,
dziś nie będę się rozwodzić na jakieś inteligentne tematy z wielu powodów.
Jednym z nich jest to, że mi się nie chce mądrzyć;
Innym to, że teraz nie w głowie mi filozofowanie (MATURA!);
Jeszcze kolejnym to, że po prostu czasem warto coś przemilczeć.


Podzielę się dziś z wami istotną dla mnie częścią życia: muzyką.
I oby wam pomogła tak bardzo, jak pomaga mi!

Zacznę od mojego odkrycia podczas oglądania Kulturalni.pl na TVP Polonia (czasem warto przełączyć szmirę!).
Tam właśnie poznałam zespół Sorry Boys w akustycznej wersji piosenki Phoenix;
Akustyka wam nie dam, ale podzielę się wersją studyjną:


Jest to zespół polski śpiewający głównie w języku angielskim.
Zdarza im się śpiewać po polsku oczywiście (np. kawałek pt. Zimna Wojna, również polecam);
Pierwszy raz zetknęłam się z tak niesamowitym głosem.

Obecnie zespół jest w trasie po Polsce promując swój nowy album The Vulcano. :)


Teraz przejdę do kompletnej niszy polskiej muzyki, czyli do mojego ulubionego Wschodu Polski:
przedstawiam wam zespół Tubas Składowski!
Kilku facetów, fajny klimat z pogranicza jazzu, funku i rapu. Ciekawe połączenia, teksty z przymrużeniem oka, ale dotykające istotnych problemów.
Zawsze będę ich promować, bo uważam, że odwalają kawał dobrej roboty i świetnie bawią się muzyką. Poza tym dwóch panów miałam okazję poznać osobiście i zapewniam was, że dobrze im z oczu patrzy i to poczciwe chłopaki! Chcą się wspiąć na wyżyny sukcesu wyłącznie przez swoją ciężką pracę - dlatego wspierajmy ich, bo trzeba spełniać marzenia!

Wrzucam najpierw kawałek Trip Hop; nagrany przypadkiem, podczas tripu po Polsce, kiedy band kończył nagrywać DEBIUTANCKĄ płytę "Bez konserwantów" już niedługo premiera!! Nie mogę się doczekać!
W każdym razie; tekst osobliwy i osobisty - ja trochę jestem wtajemniczona, więc jestem pod większym wrażeniem niż reszta, ale i tak warto posłuchać i obejrzeć dosyć fajnie zrobiony klip :)

patrz, fajna okładka!!

Po tym klipie umieszczonym kilka dni temu na YT o Tubasie zrobiło się głośno w sieci raperskiej. Dużo ciepłych słów ze strony portali hiphopowych - no to propsy!

Teraz daję wam ich najlepszy kawałek: RAKIETAAA!


Pozdro dla Białej Podlaskiej!
(PS. oni naprawdę nie mają domofonu!)


Kolejnym moim fajnym odkryciem jest dwóch panów z Dublina - już niestety wyjeżdżamy z Polski.
Bardzo fajne połączenie gitary, perkusji w klimaty trochę country, trochę folku -> coś jak Mumford and Sons :) Przedstawiam Hudson Taylor w piosence Care:


Bardzo mi się spodobał tekst:
Maybe I dream about you
Maybe I'm too afraid to say - I think about you every second of the day
He's a hypocrite and he should be locked up in a cage
It's all connected baby, it's all connected to our brains
Think a little harder when you're feeling all alone

It's all connected to our brains, people!! :D

Więcej od tych panów usłyszycie na Soundcloudzie, o tu: CLICK


Teraz płynnie przemieszczamy się do Melbourne w Australii, gdzie poznajemy Vance'a Joy'a i jego uroczy głos i urokliwą muzykę.
Mnie urzekł kawałkiem Riptide.
Dzielę się:


A kto się nie bał dentysty?
Ja do dziś mam ciarki, kiedy siadam na fotelu w gabinecie.


Dziś też przedstawię młodego wokalistę Josha Record'a, z miękkim i bardzo ciepłym głosem i ciekawymi muzycznymi pomysłami. Podsyłam według mnie najlepszy kawałek, Bones:




Ten pan będzie znany osobom, które oglądają dużo seriali z klimatyczną muzyką - często się tam pojawia. Z moich wiadomości wynika, że piosenki Bones i The War pojawiły się już w jakichś serialach :)


Warto też napomknąć o ostatnim odkryciu popkultury zwanym dalej Kodaline;
Zespół, który urzekł mnie najbardziej piosenką All I Want.
Absolutnie idealny utwór, polecam z całego serca.



Warto też zwrócić uwagę na bardzo osobliwy teledysk, który naprawdę mnie skłonił do głębszych przemyśleń. Pomijając już fakt, że i tak zwykle mam łzy w oczach słysząc te piosenkę, to jeszcze taki teledysk mnie po prostu powalił...

Najbardziej lubię moment: see, you brought out the best of me - a part of me i've never seen; you took my soul and wiped it clean, our love was made for movie screens... ;)

Tutaj nie mogę przejść obojętnie obok jednego z coverów tej piosenki. Po pierwszym przesłuchaniu stwierdziłam, "e, mierne". Ale potem siedziałam u siebie w pokoju i nagle w głowie już nie grała mi wersja Kodaline, tylko ten cover. Facet ma bardzo oryginalny głos - a kobieta, nie dość, że piękna, to jeszcze z bardzo subtelnym wokalem robi z tego wykonania istne cudo :)
Polecam:


I na tym na razie skończę, coby was nie zarzucić, ale mam w zanadrzu jeszcze kilka ciekawych propozycji :)

Mam nadzieję, że te piosenki umilą wam chwile, tak jak umilają je mi!


PS. To właśnie one relaksują mnie przed Maturą!!
To chyba największy stres mojego życia! :<

Buziaki, 
Ola :)

czwartek, 13 lutego 2014

keeping quiet

careo

topię się;
woda powoli przykrywa moje ciało
płuca robią się ciężkie
a w głowie znowu tańczę tango

fischikella

czas najwyższy zastopować
żeby wystepować przemilczane wersy
dlaczego zaklejasz mi usta

stałam się więźniem własnej wyobraźni,
swoim urojeniem
zapomnieniem i ekstazą

ale nic już nie porusza mięśni

zatracam się w uszkodzonym umyśle
małego dziecka
z odrzuceniem we krwi

ej,
pokochaj mnie, taka jestem
blada twarz, zakryte kości
i obgryzione skórki

to nic złego że marszczę czoło
a w deszczowe dni wskakuję w kałuże;
że zanikają we mnie wszystkie neurony

grawitacja kładzie na wznak
daj mi znak a znajdę przeciwną siłę
i wstanę
i pójdę

i będę każdym twoim snem.

13.02.14


czwartek, 30 stycznia 2014

silver linings playbook

Hej wszystkim!

Ostatnio dręczy mnie codzienność. Wiecie, jak to jest.
Wstajesz, spieszysz się, marzniesz, nagle jesteś w szkole - już z czerwonym nosem. Potem jakoś leci, jedna, druga, piąta lekcja i na kolejne zajęcia. Potem znowu marzniesz i jesteś w domu - z czerwonym nosem2.

Dzisiaj np. w drodze do domu  przez moją super wielką wioskę zauważyłam, jak wiatr fantastycznie bawi się śniegiem! Zbiera go z pól i zostawia zwykle przed ogrodzeniami domów, bądź jakimiś innymi przeszkodami, i formuje takie niesamowite "wydmy" śnieżne, które tak pięknie wyglądają! Jednak mniej piękne jest przechodzenie przez nie i babranie się w śniegu - bo niestety owe wydmy najczęściej zajmują 3/4 szerokości mojej wiejskiej dróżki.


Radość, szczęście i inne nieszczęścia

Dzisiaj chciałam podjąć temat dosyć trudny - szczęście - nieszczęście - radość itp.
Pamiętam, jak kiedyś bywało trudno i gdzieś tam w rozmowach z przyjaciółmi mówiłam, jak to mi źle i jakie wielkie nieszczęście mnie spotkało; a oni często mówili - przecież ty się cały czas śmiejesz, wcale nie wyglądasz na nieszczęśliwą.
I myślę, że ten problem swoistego niezrozumienia dotyka ogromną część naszego społeczeństwa. Tak - twojego też.
To pewnie nawet jest twój problem.
Bo to jest tak, że w sumie jest - za przeproszeniem - chujowo, ale z drugiej strony ciągle śmieszą żarty kolegów, ciągle chce się tańczyć na dźwięki ulubionej piosenki, ciągle ma się prawo mieć dobre dni i te gorsze - ale to nie jest to szczęście.
Szczęście to taki stan.
Wiesz, budzisz się i nie zastanawiasz nad niczym. Czy zostać w tej pracy, czy podjąć inną. Czy iść na uczelnię, czy rzucić te studia w cholerę. Oczywiście bycie szczęśliwym nie oznacza nie posiadania dylematów, ale człowiek budzi się i po prostu wie. Że to jest jego miejsce - tutaj, w tym mieście, w tej chwili i przy tych ludziach, których spotyka codziennie. I mówi sobie ciągle: ej, jest świetnie. Może czasem bywa trudno, ale tak jest zawsze i wszędzie (szczęście, nieszczęście - tylko, że w pędzie - tylko, że częściej*). Człowiek szczęśliwy po prostu czuje się dobrze.

I nieszczęście jest tak samo stanem, jak szczęście. Bycie nieszczęśliwym często pokrywa się z byciem zagubionym. Zwykle ludziom poczucie nieszczęścia przechodzi w momencie, kiedy uświadamiają sobie, że i tak są gdzieś na górze w hierarchii nieszczęść ludzkich i że to, co ich spotyka, jest de facto "najlepszym" nieszczęściem z wszystkich możliwych. Często się mówi, że to przesada mówić o sobie jako o człowieku "nieszczęśliwym", ale któż może to oceniać, jak nie tylko my sami...? Nikt lepiej od nas nie zna naszych uczuć. A skoro nie wiemy czy to, co robimy, jest słuszne; albo co zrobić; albo po prostu czujemy, że to miejsce nie jest naszym miejscem... To chyba jesteśmy nieszczęśliwi.
To taki dosyć toksyczny stan, który strasznie niszczy człowieka.
Bardzo trudno z niego wyjść.

Po pierwsze, trzeba najpierw chcieć z niego wyjść.
Potem należy dostrzec, że z każdej sytuacji da się wybrnąć. Często potrzebna jest cierpliwość.
Kolejnym etapem jest zauważenie jakiegoś piękna. Obojętne, jakiego. Może to być twoja piękna koleżanka z klasy, albo kwitnący fioletowy bez w maju. Cokolwiek, co pozwoli ci zrozumieć, że pomimo tego, że jest okropnie, świat toczy się dalej -> i może być absolutnie piękny i cudowny. Mnie od dziecka fascynują motyle. I to jest najpiękniejszy moment okrutnego dnia - kiedy idę zdołowana w jakiś istny piątek trzynastego i widzę motyla, i automatycznie się uśmiecham. I każdy powinien mieć taki punkt. Taki zwrotny, który pokieruje nas z powrotem na te radosną stronę.
Kiedy już znajdziemy taki punkt, musimy zmienić swoje myślenie. Tak, wiem, że to trudne - ale absolutnie wykonalne. Pamiętajcie, że charakter jest czymś bardzo plastycznym i tak samo, jak dbamy o swoje ciało i ćwiczymy fizycznie, powinniśmy pracować też nad naszą osobowością. Człowiek, który staje w miejscu - nie rozwija się, tym samym - nie dorasta. Praca nad swoim charakterem jest jednym z punktów dorastania.
Ważne, żeby to było świadome kształtowanie się. Żeby nie było tak, że dajemy się ponieść wszystkiemu wokół, bo to nie zawsze jest dla nas dobre. Musimy mocno kontrolować wpływ otoczenia na naszą osobę, żeby nie zgubić tego, co przede wszystkim dla nas jest wartościowe.
I tu właściwie kończą się moje porady, jak pomóc wam wyjść z ewentualnego poczucia nieszczęścia - ponieważ po tym kroku każdy z nas robi swój własny krok, który musi być w pełni samodzielny. Wtedy popełniamy najwięcej błędów, ale to nieważne. Ważne, że to nasze błędy, które również nas kształtują. I potem już jest tak w kółko - do końca życia trzeba nad sobą pracować.

Pozostała mi kwestia radości i smutku.
Zatem jeśli szczęście i nieszczęście są stanami długotrwałymi - smutek i radość to odczucia chwilowe. No cóż, często mylone.
Polecam bycie radosnym na co dzień, bo wtedy nawet jeśli ktoś jest nieszczęśliwy - łatwiej wyjść z nieszczęścia.

Według Wiedzy Bezużytecznej (tralala) najwięcej ludzi nieszczęśliwych na co dzień  najczęściej się uśmiecha.
Trochę to zbeształam, ale szybko i mnie wyprostowano, bo:
przecież taka jest prawda.
Nie mam pojęcia, jaka jest prawda. Chciałabym, żeby nikogo nie dotykało jakiekolwiek nieszczęście.

I pamiętajcie - szczęście jest jedno, nieszczęść może być milion.
To jest dopiero niesprawiedliwość!


Na smutne, bądź nieszczęśliwe dni, polecam piosenkę, która dziś ponownie podniosła mnie na duchu:
Shine On

Mając w zasięgu wzroku szczyt góry,
Jeden krok we właściwym momencie...
Nigdy, nigdy się nie poddawaj

Dąż do tego mimo, że Twój umysł każe się wycofać
Marz o tym, dopóki tego nie osiągniesz
Będę zaraz przy Tobie
Tak Skarbie, dąż do tego
Nie przestawaj dopóki nie wygrasz swej nagrody
Oprzyj na tym całą miłość, która jest w moich oczach
Jesteś Skarbem dla mnie,
Tak, jesteś, więc błyszcz

tłumaczenie from tekstowo.pl


deviantart.com

I pamiętajcie - jeśli wam smutno lub uważacie się za ludzi nieszczęśliwych;
weźcie do ręki kartkę, albo wirtualnie ją sobie wyobraźcie
i zróbcie sobie na niej mały bilans, mały wykaz
tych rzeczy na NIE i tych na TAK.

Zaufaj mi, więcej masz tych na TAK,
tylko nigdy nie chcesz ich dostrzec.
To, że masz rodziców - TAK;
To, że masz rodzeństwo - TAK;
To, że masz piękny dom - TAK;
To, że możesz pozwolić sobie na nową bluzkę - TAK;
To, że jesteś zdrowy - TAK;

Pamiętaj - nie wszyscy mają tak wielkie szczęście, jak ty.
Więc proszę,
przemyśl dobrze sprawę,
kiedy nazywasz się nieszczęśliwym.


Z wielkim i wietrznym uśmiechem,
Wasza Boska Ola!


EVERY CLOUD HAS A SILVER LINING.

* Rozmyślania na dworcu, Kofta.

wtorek, 28 stycznia 2014

hash# rozmowy kontrolowane #hash



- To miłość?
- Nie wiem.
- Gdyby to była miłość, to byś o tym wiedziała.


zasłyszane:)



A, jak tu kiedyś wejdzie A.W;
stary, znalazłam ten wiersz specjalnie dla ciebie:



Kazimierz Wierzyński
Moralitet o czystej grze


Czeka
N.K.W.D.
Gestapo
U.B.
I da capo.

Dawniej nocne pukanie do drzwi,
Teraz czekamy w południe, najlepiej prywatnie,
Dawniej godzinami twarzą do ściany,
Teraz prosimy siadać, pomówmy poufnie,
Dawniej piwnica, karetka i przepadł,
Teraz niech pan się zastanowi, bo jakże inaczej,
Czasy unormowane, nie jest tak źle,
Mieszkanie z puli premiera,
Paszport konsularny na lata,
Stypendia, kongresy,
Pan widzi, wszystko się zmienia,
Żadna deprawacja, denuncjacja,
Żaden Orwell, to informacja,
Nasze prywatne okno na świat,
Kto i z kim, tak czy nie.

Niech pan się zastanowi,
Ustawi się moralnie,
Nam chodzi o szczerość,
O czystą, jasną grę.
*
Mówi się - double talk,
Śni się - double dreams,
Żyje się - double life,
Ale skacze się z okna tylko raz